Thunder, czyli burza przed ciszą

300px-Thunder_live_wolverhampton_2006

Tak se myślę przy święcie, co by tu napisać. A może by tak coś skrobnąć o pewnym brytyjskim starym już dość bandzie, który gra po amerykańsku? Uaj not?? A juści! Będzie o Thunder!!! Zespół gra typowego amerykańskiego hard rocka chodź z Brytanii pochodzi, od blisko 30 lat. Samo to nie jest wystarczającym powodem, by o nich wspomnieć, ale muzyka? A i owszem! Zespół przeżywał umiarkowany okres popularności na początku lat 90 x XX w. Grał równo, solidnie i potwornie zgrabne melodyjne kawałki tworzył. Wonczas poznałem ich kilka płyt, poczem przestałem śledzić ich poczynania. Przypomniałem sobie o ich istnieniu niedawno i dawaj nadrabiać zaległości! Przesłuchałem kilka płyt z XXI w i nie zawiodłem się ani trochę! Grają to co zawsze, bez kombinowania – ostro, melodyjnie z niezwykle sympatycznym ciepłym wokalem (Danny Bowes się zowie). Nie ma co polecać jakiejś konkretnej płyty, wszystkie (jest ich chyba ponad 10) są równe i godne polecenia. Idealne na poranną pobudkę jak i do kołyski!!!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.